Startup Blog

Cyfrowy terapeuta
dla dzieci – rewolucja
w leczeniu depresji i lęku

 

W obliczu rosnącego zapotrzebowania na opiekę psychologiczną, szczególnie wśród dzieci i młodzieży, pojawia się coraz więcej innowacyjnych rozwiązań mających na celu wsparcie tradycyjnej terapii. Jednym z takich pomysłów ma Calmsie – pierwszy na świecie cyfrowy terapeutyk, stworzony przez młodych przedsiębiorców. O tym, jak działa Calmsie, jego znaczeniu dla dzieci z depresją i zaburzeniami lękowymi, a także o planach na przyszłość rozmawiamy z Marcinem Waryszkiem, founderem i CEO projektu. – laureatem konkursu Mother and Child Startup Challenge.

Jak dokładnie narodził się pomysł na Calmsie i czy był moment „eureki”, który zdefiniował kierunek Waszych działań?

M.W: Za Calmsie stoi przede wszystkim mocny zespół, który został połączony przez mindset wdrażania innowacji na światową skalę. Personalne zaangażowanie w działania związane ze zdrowiem psychicznym doprowadziły nas do drogi ku wprowadzeniu nowego podejścia do psychiatrii, a w szczególności psychiatrii dziecięcej, w której niewiele się zmieniło od lat 80. ubiegłego wieku. Pozornych momentów eureki była cała masa, jednak tak naprawdę, to ścieżka do miejsca, w którym jesteśmy teraz była długa i kręta. Wiązała się z setkami godzin poświęconymi na rozmowy z lekarzami, psychoterapeutami, rodzicami i dziećmi. Musieliśmy także reagować na dynamiczne zmiany rynkowe, takie jak pandemia, wybuch wojny, czy niespodziewany upadek Pear Therapeutics – jednego z branżowych liderów. Jesteśmy po kilku pivotach, ale to właśnie dzięki temu mamy głębokie rozumienie problemu i znamy kolejne kroki niezbędne do jego rozwiązania

Na czym polega Wasze rozwiązanie i jaka jest Wasza główna propozycja wartości?  

M.W: Calmsie stworzyło Misję Amygdala – cyfrową platformę wspierającą prewencję i leczenie depresji i zaburzeń lękowych u dzieci. Użytkownik wchodzi w świat zaprojektowanych przez lekarzy gier mobilnych, które zabierają małego pacjenta w podróż, by uratować galaktykę. Każdego dnia stawiamy dzieci przed misjami, w których pomagają postaciom z gry poradzić sobie z emocjonalnymi wyzwaniami. Następnie wchodzą w interakcję z Generałem Empatią – videobotem, aby zrozumieć, jak zastosować zdobyte umiejętności w “życiu offline”.

Na jakim etapie rozwoju teraz jesteście (luty 2024 r.)?

M.W: Nasz produkt tworzymy w nurcie evidence-based medicine (medycyna oparta na faktach), więc środowisko medyczne bardzo go ceni i widzi dużą szansę wdrożeniową. Jesteśmy po pierwszych pilotach i badaniach rynkowych w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych, a teraz szykujemy się do testowego wdrożenia w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie i szpitalach partnerskich.

Jakie są pierwsze reakcje dzieci i ich rodziców na waszą aplikacje? Czy jest coś, co szczególnie ich zachwyca lub co chcielibyście jeszcze udoskonalić?  

M.W: Wyniki ankiet użytkowników okazały się niezwykle zachęcające do dalszej pracy nad produktem. 95% rodziców uważa, że taki produkt jest potrzebny. Po przetestowaniu kilku pierwszych poziomów 9 na 10 dzieci lepiej rozumie swoje emocje i byłoby w stanie pomóc rówieśnikom w potrzebie. Dzieci doceniły także design gry przyznając jej średnią ocenę 8.5/10 gwiazdek. Ta informacja zwrotna pokazuje potencjał gry do angażowania użytkowników i dostarczania cennych emocjonalnych doświadczeń edukacyjnych. Jak powiedzieli nam Max (11 l.): „Gra jest ekscytująca i ciekawa. Ma wpływ na dzieci w naszej szkole.”, Julie (9 l.): „Gra uczy, jak podchodzić do emocji, zamiast tylko je ukrywać”, czy Abbey (12 l.) „Podobało mi się, jak gra zadawała pytania o moje uczucia… Poczułam, jakby gra była stworzona i kierowana do mnie, nie jak bezmyślna strzelanka w kosmosie”.

Dlaczego zdecydowaliście się na wykorzystanie gier jako kluczowy element wsparcia terapii w waszym projekcie?

M.W:  Podczas gdy inne rozwiązania mają podstawy oparte na dowodach, nasza przewaga polega na priorytetowym traktowaniu adaptacji produktu przez pacjentów poprzez wyjątkowe User Experience. Integrując konwersacyjną sztuczną inteligencję, videoboty i technologię gier, usprawniamy terapię, oszczędzając czas i zasoby. Misja Amygdala wyróżnia się nie tylko skutecznością kliniczną, ale przede wszystkim tym, że terapia jest angażująca i dostępna – co w pediatrycznej opiece jest niespotykanym wyjątkiem i doprowadzenie do tego było naszym największym wyzwaniem. Kluczem do sukcesu naszych gier w skutecznym przekazywaniu treści terapeutycznych są zaangażowanie i personalizacja. Światowi eksperci ze świata gamingu stworzyli z nami gry, które naśladują typ interakcji, schematy ruchów palcem i intuicyjność sterowania znane graczom z najbardziej popularnych i angażujących platform na rynku.

Jak wygląda Wasz proces poszukiwania finansowania dla tak innowacyjnego projektu jak calmsie i jakie są wasze doświadczenia?

M.W: Nie jesteśmy teraz w procesie fundraisingu, ale przygotowujemy strategię na działania pozwalające nam szybko się przeskalować – to na pewno będzie wymagać finansowania. Na pewno nie będziemy się nudzić i to wszystko, co mogę teraz powiedzieć.

Jaką misję i długoterminową wizję ma Calmsie? Jakie problemy społeczne chcecie rozwiązać za pomocą swojej technologii?  

M.W: W samych Stanach Zjednoczonych codziennie dochodzi do 15 prób samobójczych dzieci poniżej 12 roku życia. O psychiatrii dziecięcej wiele się mówi, jednak na horyzoncie nie widać programów mających naprawdę zmienić sytuację w tej dziedzinie medycyny. Dlatego równolegle z rozwojem i wdrażaniem Misji Amygdala działamy na rzecz popularyzacji konieczności skupienia się na zdrowiu psychicznym dzieci – występujemy w mediach, telewizji śniadaniowej, podcastach, miałem o tym wystąpienie TEDx. Angażujemy się też w sektorze publicznym. Jestem doradcą przy Okrągłym Stole w Ministerstwie Zdrowia, a mój co-founder dr Brian E. Wallace był ekspertem ds. zdrowia psychicznego dzieci i mówcą podczas 78 Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych. Długoterminowa misja Calmsie to wywrócenie do góry nogami nieoptymalnego podejścia do diagnostyki i leczenia zaburzeń psychicznych.

Jakie macie plany dotyczące wprowadzenia Calmsie na rynki zagraniczne i jakie wyzwania wiążą się z adaptacją waszej technologii do różnych języków i kultur?

M.W: Pierwszym krajem, w którym zaznaczyliśmy swoją obecność były Stany Zjednoczone. Mamy tam waiting listę klientów, którzy łącznie mają dostęp do ponad 35 tysięcy pacjentów.  Prowadzimy tam badania z partnerami strategicznymi powiązanymi z Uniwersytetem Stanford i Cornell. Nawet nasz zespół jest międzynarodowy – łączymy Polskę, Wielką Brytanię, Stany Zjednoczone i Ugandę. Różnorodność kulturowa to nasze DNA i od początku projektowaliśmy Misję Amygdala tak, by można było bez większych trudności dostosowywać ją pod konkretne rynki. Oczywiście każdorazowo musi się to wiązać z badaniami, które zweryfikują, co powinno podlegać zmianom. Dzięki współpracy z Instytutem Matki i Dziecka w Warszawie mamy szansę zwalidować nasz produkt na rynku polskim. Mimo że operacyjnie trzymamy focus na rozwoju tam, gdzie już jesteśmy obecni, to w tle prowadzimy networking i nawiązujemy relacje w innych częściach świata. Mamy partnera w Azji, przyglądamy się Australii i krajom skandynawskim. Doświadczamy również inboundu – i to również od strony sektora publicznego – przedstawiciele rządów czterech krajów skontaktowali się z nami, by porozmawiać o wdrożeniu na dużą skalę.

Jaką radę mielibyście dla początkujących przedsiębiorców?  

M.W: Rozmawiajcie z interesariuszami zanim stworzycie produkt. Nawet jeśli ma to trwać lata, to zdobyty insight i dane będą przewagą i barierą bardzo trudną do przeskoczenia przez konkurentów.

Pan Marcin podkreśla, że choć Calmsie nie zastąpi całkowicie tradycyjnej terapii, to może być jej znaczącym uzupełnieniem, szczególnie w sytuacjach, gdy dostęp do specjalisty jest ograniczony. Calmsie to przykład, jak technologia może wspierać zdrowie psychiczne, oferując pomoc dostępną 24/7, zwiększając zaangażowanie w terapię i umożliwiając lepsze zarządzanie zdrowiem pomiędzy wizytami u specjalisty. Współpraca z naukowcami i ekspertami z różnych dziedzin pozwala Calmsie na ciągły rozwój i dostosowywanie się do potrzeb pacjentów. Pomysłodawcy projektu, laureaci wielu nagród, są dowodem na to, że innowacyjne podejścia mogą realnie wpłynąć na poprawę jakości życia osób zmagających się z problemami psychicznymi. Serdecznie dziękujemy Marcinowi Waryszkowi za udział w wywiadzie oraz całemu zespołowi za pracę jaką wkładają w ten projekt.  

Przeczytaj inne artykuły: